Choć latem spędzamy znacznie więcej czasu poza domem, a ładna pogoda nie sprzyja oglądaniu seriali czy filmów, to jednak coraz krótsze wieczory i tnące niemiłosiernie komary sprawią, że coraz wcześniej będziemy wracać do mieszkań i domów. Niezależnie od tego, Netflix jest zawsze świetną alternatywą dla tradycyjnych sposobów nauki języków obcych. Dla większości z nas to przede wszystkim rozrywka. Ale ci, którzy uczestniczą w moich szkoleniach doskonale wiedzą, że Netflix jest również fantastyczną platformą do tego, by również podczas oglądania filmów czy seriali, mieć kontakt z językiem obcym.

Dziś przedstawię Wam subiektywną listę pozycji, które moim osobistym zdaniem są warte rozważenia, jeśli poważnie myślicie o nauce języka obcego. Każdy z tytułów był przeze mnie sprawdzony na różnych językach. Jeden po włosku i angielsku, jeszcze inny po niemiecku czy hiszpańsku. Są tam również propozycje dla początkujących, ale również dla bardziej zaawansowanych użytkowników danego języka. Sami musicie sprawdzić i określić, który z nich najbardziej wam będzie odpowiadał. Być może są wśród nich takie, które już widzieliście, ale nigdy nie pomyślelibyście, by móc się z nimi uczyć języka obcego. Może to i dobrze. Jeśli dany film jest wam już dobrze znany, a część dialogów wręcz znacie na pamięć, z pewnością pomoże wam to w nauce języka obcego.

Zanim powiem pokrótce o każdym z tytułów, przestawię wam sposoby pracy z Netflixem:



Sposób 1 – najprostszy i najmniej wymagający

Wybierasz film bądź serial, ustawiasz lektora na język oryginalny, a napisy po polsku i przyglądając się im coraz rzadziej, starasz się zrozumieć w jak największym stopniu bohaterów występujących w filmie.



Sposób 2 – łatwy, ale wymagający już znajomości podstaw języka

Wybierasz film bądź serial, ustawiasz lektora i napisy na język, którego się uczysz i śledzisz tekst wraz z tym, co właśnie słyszysz. Fakt jest taki, że przy średniej znajomości języka napisy zawsze pomagają go lepiej zrozumieć. Często jest tak, że rozumiemy ze słuchu zaledwie 30-50%, a gdy to jeszcze doczytamy, okazuje się, że zrozumienie wzrasta do 70-80%. A to już wystarczająco, by doskonale orientować się w kontekście całej sytuacji.


Sposób 3 – najtrudniejszy, ale również najbardziej skuteczny

Nie sposób oglądnąć film i zapomnieć każde wypowiedziane tam zdanie. Podobnie mam z książkami. Często kończąc książkę, jestem nią zachwycony. Ale gdyby ktoś zapytał mnie o szczegóły – trudno byłoby mi opowiedzieć ją w detalach. Pamiętamy “z grubsza” całą treść oraz fragmenty, które szczególnie zapadły nam w pamięć, ale faktycznie po kilku dniach niewiele moglibyśmy o danej książce opowiedzieć.

Wychodzę z założenia, że przy oglądaniu Netflixa i chęci nauki języka jest podobnie. Dlatego oglądam seriale i filmy pod kątem (i tu uwaga!) wyciągnięcia z nich najlepszych i najbardziej użytecznych fraz.

Przykład? Oglądając po włosku “W pogoni za szczęściem” z Willem Smithem pamiętam scenę, z której wyciągnąłem sobie takie zdania jak: “Obudź się!” czy “Wstaw naczynia do zlewu” – czyli frazy, które każdy z nas ma realną szansę użyć w swoim codziennym życiu. Sposób jest czasochłonny, ale faktycznie każde 5 minut filmu czy serialu daje mi ogromne ilości świetnego słownictwa. Jak to robię?

Po prawie każdym zdaniu zatrzymuję film i patrząc na wyświetlone zdanie, zastanawiam się, która część jego mogłaby mi się przydać. Jeśli uznam, że żadna – lecę dalej. Jeśli natomiast jakaś treść jest przeze mnie używana po polsku, biorę ją! Sprawdzam tylko dla pewności w Reverso czy to zdanie lub fraza są na pewno poprawne i zapisuję je na fiszce.
W ten sposób, choć film ogląda się bardzo długo, czuję, że bardzo przysłużył się mojej znajomości języka obcego.


To co? Zaczynamy?




THE KOMINSKY METHOD

Ten serial oglądnąłem w całości po hiszpańsku i angielsku. Genialne wręcz dialogi dały mi ogromną ilość fajnego słownictwa, którego używam na co dzień. Bohaterami serialu są dwaj podstarzali panowie, którzy nie tylko podrywają kolejne dziewczyny, ale zmagają się w dolegliwościami wieku starczego, co w rezultacie tworzy ciekawą mieszankę. Polecam wszystkim tym, którzy mają podstawy danego języka, ale chcą je w krótkim czasie mocno poszerzyć.




LA CASA DE PAPEL

Ten serial to ponoć największy hit Netflixa ever. Ta hiszpańska produkcja doczekała się nawet serialu dokumentalnego (również na Netflixie) o tym, jakim fenomenem stała się w ostatnich latach. Dziś serial zawiera aż 4 długie sezony, więc oglądania macie na kilka dobrych dni, jeśli nie tygodni. Ponieważ serial jest po hiszpańsku, jest to dobra okazja do posłuchania tego języka w oryginale. Dostępny jest oczywiście w innych wersjach językowych.




SELF MADE – HISTORIA MADAME C. J. WALKER

To rzeczywiście historia oparta na faktach – o pierwszej czarnoskórej milionerce w historii, która dorobiła się na branży kosmetycznej. Wyprodukowana w formie miniserialu (4 odcinki) będzie ciekawą alternatywą dla innych, długich treści wymienionych na tej liście. Osobiście oglądałem ten serial po włosku i angielsku wyciągając z niego ogromne ilości słownictwa. Do tego stopnia, że oglądnięcie 10 minut serialu i spisanie wszystkich interesujących mnie fraz zajęło mi aż 1 godzinę czasu.




SALT, FAT, ACID, HEAT

Zanim zaczniecie oglądać ten miniserial, najedzcie się najpierw. Bo ujrzycie w nim zwalające z nóg potrawy z różnych stron świata. Podobnie jak Self Made, oglądałem ten serial po włosku (nawet nie raz), ale również po angielsku. Nie tylko sam język jest w nim ciekawy. Bardzo doceniam przede wszystkim klimat, w jakim jest zrobiony. Przykładowo w odcinku “włoskim” przedstawione krajobrazy oraz potrawy wręcz zapraszają do odwiedzenia Włoch. Aż chce się mówić po włosku i być tam na miejscu osobiście. To wciąga. Również językowo. Polecam.




ŚWINKA PEPA

To klasyk. Więc nie mogło go zabraknąć na mojej liście. Tym bardziej, że ten film animowany ma bardzo wiele zalet. Po pierwsze, dialogi w nim przedstawione są bardzo proste. Produkcja powstała z myślą o dzieciach, więc dla osób dopiero zaczynających swoją przygodę z językiem obcym będzie jak znalazł. Po drugie, dialogi są bardzo wyraźne. Szczególnie, gdy ogląda się ten serial po niemiecku czy angielsku. Po trzecie – forma.
4 minutowe odcinki są dość krótkie, ale wystarczająco ciekawe, by nie tylko wyciągnąć z nich fajne zwroty, to jeszcze pomyśleć o nich pod kątem tematycznym. Bowiem każdy z nich jest o czymś innym. Dla początkujących idealnie!




PIĘKNA I BESTIA

Numer 1 na liście mojej żony. Ponoć oglądnęła go po angielsku przynajmniej 10 razy. Więc zapewne należy do tych tytułów, których dialogi i historię znamy na pamięć. Polecam dla wszystkich, którzy szukają oryginalnych produkcji w języku angielskim, a przy okazji rozrywki w formie baśni. Może i dla was będzie to wkrótce namber łan.




JEDZ, MÓDL SIĘ, KOCHAJ

Wyprodukowany w 2010 roku film stał się dla wielu kultowy. Szczególnie wśród kobiet. Mnie przyciąga do niego prawdziwe życie i esencja przeżywania miejsc oraz chwil. Najpierw w Stanach, potem już inaczej we Włoszech czy Indiach. A we Włoszech… tam to dopiero się dzieje. Zamawianie kawy po włosku, delektowanie się makaronem, nauka gestów, składanie zamówienia w restauracji czy jak na początku – dyskusja z prawdziwą Włoszką – to wszystko wciąga w naukę języka. Niezależnie od tego czy będzie to włoski, angielski czy jeszcze inny – ten film sprawi, że z minut poświęconych na naukę języka zrobią się godziny. Ale przecież o to chodzi. Przyjemne z pożytecznym.



Jeśli masz własne propozycje i doświadczenia językowe zebrane na innych netflixowych tytułach – podziel się nimi w komentarzu. Chętnie posłucham.

Piotr Kruk
Pogromca słówek i MacGyver języków obcych. Zapracowany dyrektor, mąż i ojciec 2 dzieci. Dodatkowo uprawiam sport i dużo podróżuję. Mimo to mówię płynnie w 6 językach, a kolejne 4 rozumiem całkiem nieźle. A wszystko to w tak zwanym międzyczasie.

Skomentuj: