MotywacjaW domuW drodze

Jak uczyć się w tak zwanym międzyczasie?

Międzyczas w nauce języków obcych. Co to właściwie jest?
Poznaj technikę, dzięki której zaczniesz uczyć się sto razy szybciej niż dotychczas. Dokładnie tak jak najwięksi poligloci.

Międzyczas to dla mnie taka magiczna chwila, wyrwana z przestrzeni czasowej niczym w Matrixie. To jednostka czasu, której większość z Was, uczących się języków obcych nie zauważa. A szkoda. Mam jednak nadzieję, że wkrótce się to zmieni. Że zaczniecie myśleć w zupełnie inny sposób. Sposób zbliżony współczesnym poliglotom.

Mój międzyczas ma coś wspólnego z nałogiem. Podobnie jak palacze szukają każdej możliwej chwili na zapalenie papierosa, a hazardziści każdej złotówki by postawić na odpowiedni numer, tak i ja szukam niemal każdej chwili, by znowu dorwać się do języków obcych. Bo nauka to nie ślęczenie nad książkami. To nie godzinne korepetycje raz w tygodniu. To zupełnie coś innego.

Dzięki nauce w tak zwanym międzyczasie sprawiacie, że z waszym językiem obcym jesteście faktycznie przez cały dzień. Włoski, niemiecki czy francuski pcha się do waszych głów z każdej strony. A najlepsze jest to, że szybko zaczyna Wam się to podobać. Że po krótkim czasie zaczynacie myśleć w nowym języku i chcecie więcej i więcej.  By tak się stało, musicie stworzyć odpowiednie środowisko. Nie tylko wokół siebie, ale i również we własnej głowie.

Bo jeśli myjąc rano zęby wasz nowy język pcha się przed lustro, a jadąc do pracy otacza cię swoim dźwiękiem, to czy nie jest to wejście w moment, który teoretycznie był dla was zarezerwowany jedynie na mycie zębów i podróż do pracy? Czy nie jest tak, że będąc z psem na spacerze albo idąc po bieżni nie robicie w zasadzie nic innego? No widzicie, a ja robię. Mój czas wydaje się mieć dwa wymiary. Wasz też. Tylko jeszcze tego nie wiecie.

 

Przeanalizuj swój dzień

Każdy z nas ma inny styl życia. Jedni całkiem spokojny, drudzy w ciągłym pośpiechu. Jedni wracają codziennie z pracy o 16.00, drudzy pracują na zmiany, a ich każdy dzień wygląda inaczej. Jedni muszą część z niego poświęcić dzieciom, ich zajęciom dodatkowym oraz pasjom. Drudzy żyją według luźnych zasad czekając na to co przyniesie kolejny dzień. Wszyscy natomiast mają jedną wspólną cechę. Mają międzyczas. To chwila, którą jesteśmy w stanie pomnożyć razy dwa. Jedną część realizujemy jak do tej pory. Drugą przeznaczymy od teraz na naukę języków obcych. Nadal nie wiecie jak to zrobić? Oto przykłady:

Myję zęby – mogę w międzyczasie czytać

Prowadzę samochód – mogę w międzyczasie słuchać

Czekam w kolejce do lekarza – mogę w międzyczasie skorzystać z aplikacji

Oglądam serial lub film – mogę w międzyczasie stać się tłumaczem

 

Moje osobiste przykłady, które NIE ZABIERAJĄ mi dodatkowego czasu z mojego planu dnia:

PRZYKŁAD 1:
Uczę się podczas pobytu na siłowni. To mogą być kursy, podcasty, albo po prostu zwykłe filmy, dzięki którym mam kontakt z językiem obcym. Nie musicie od razu czegoś oglądać. Wystarczy słuchać. ZERO dodatkowego czasu specjalnie na języki.

 

PRZYKŁAD 2
Uczę się podczas spaceru z psem. Podczas gdy Bruno wesoło biega po łące, ja mogę skoncetrować się na nagraniach i kursach w języku obcym. Czasem jest to podcast, czasem radio…w zasadzie wszystko jedno. Wybieram to, na co mam ochotę. I nie dedykuję ekstra czasu na naukę. Robię to podczas spaceru.

 

PRZYKŁAD 3:
Czekając na coś / kogoś zawsze mam pod ręką fiszki. Uwielbiam je, więc chętnie do nich sięgam. Tak jak na zdjęciu podczas wizyty w serwisie samochodowym. Czas tam spędzony wykorzystuję więc na naukę języków nie zabierając sobie ekstra minut z mojego dnia.

 

PRZYKŁAD 4:
Jadąc samochodem na spotkanie mam wiele czasu. Wykorzystuję go więc na naukę języków obcych słuchając radia (w języku, którego się uczę), podcastów lub kursów mp3. To dwie czynności wykonane jednocześnie – jazda autem oraz nauka języków. Perfekcyjne wykorzystanie czasu.

 

PRZYKŁAD 5:
Będąc gdziekolwiek, staram się, by języki otaczały mnie niemal non stop. Mogą to być karteczki z krótkimi wyrażeniami powieszone na lustrze, ekspresie do kawy czy lodówce. Mogą to być napisy napotkane w całym mieście lub tak jak na zdjęciu – nazwy produktów podczas śniadania w hotelu. Nie poświęcam im ekstra czasu. Ale będąc przed moimi oczami sprawiają, że mam kontakt z językiem obcym niemal cały dzień. Nie wykorzystując na to ani sekundy dodatkowego czasu.

 

Takich czynności w trakcie dnia każdy ma mnóstwo. Każdy. I choć różnimy się pod wieloma względami, wszyscy możemy wykorzystać nasz międzyczas do nauki języków obcych. To sprawi, że otaczanie się językiem będzie zupełnie naturalne, a Wy zaczniecie myśleć w nowym języku już po kilku dniach. A od etapu myślenia w języku obym do płynnego mówienia jest już niedaleka droga.

Dołącz do największych współczesnych poliglotów i wykorzystaj nie tylko nowe technologie, ale również i cały otaczający Cię świat do opanowania kolejnego języka. Do jego przyswojenia nie potrzebujesz ekstra czasu ani energii. Wykorzystaj to co masz i ucz się w tak zwanym międzyczasie. Chętnie Ci w tym pomogę. To właśnie jest metoda #NextLevel. Metoda nauki w tak zwanym międzyczasie.

 

 

Piotr Kruk
Pogromca słówek i MacGyver języków obcych. Zapracowany dyrektor, mąż i ojciec 2 dzieci. Dodatkowo uprawiam sport i dużo podróżuję. Mimo to mówię płynnie w 6 językach, a kolejne 4 rozumiem całkiem nieźle. A wszystko to w tak zwanym międzyczasie.

Skomentuj: