W domu

Brak motywacji? To normalne!

– Początkujący adepci nauki języków obcych.
– Ci, którzy uczą się od lat i nadal niewiele potrafią.
– Mówiący całkiem nieźle i oczywiście
– Poligloci tacy jak ja.

Wszystkich łączy jedna wspólna cecha. No może dwie. Pierwsza to oczywiście miłość do nauki języków obcych. Druga to okresowy spadek motywacji do nauki, z którym walczymy my wszyscy.

Spadek motywacji do nauki języków obcych to stały element moich całorocznych zmagań z językami. Po wielu latach nauki przestaje mnie to nawet zaskakiwać i co najgorsze – biorę to za pewnik. Uważam, że prędzej czy później przyjdzie taki moment, w którym po prostu przestaje mi się chcieć uczyć. To zupełnie normalne. Ten nieszczęsny moment przeżywam każdego roku. Choć nie czuję się z tym najlepiej, z drugiej strony cieszę się, że jestem jego świadomy i kontroluję  w 100% cały proces nicnierobienia. Daję tym samym czas na odpoczynek mojemu mózgowi, który przez ostatnie miesiące pochłaniał ogromne ilości nowych słówek. Dlatego mnie to nie martwi. Czas ten musi być jednak możliwie krótki.

Najważniejsze, by jak najszybciej przerwać

Chodzi o to, by czas, kiedy nasza motywacja do nauki języków spadła do zera, trwał możliwie jak najkrócej. Nie ma w tym nic złego, jeśli nie uczymy się przez kilka dni czy nawet tygodni. Jeśli ten czas wydłuży się jednak do 2-3 miesięcy, będzie to bardzo niebezpieczne. Nasza pamięć ma to do siebie, że usuwa wiadomości mało przydatne dla danego momentu w życiu. Więc jeśli przyswoiłeś sporą część wiedzy z języka hiszpańskiego, a potem odpuściłeś na pół roku to masz przerąbane. Będziesz się uczyć niemal od początku, ponieważ większość materiału zostanie po prostu zapomniana. Dlatego Twoim zadaniem jest przerwanie złej passy jak najszybciej, bo im szybciej zakończysz przerwę w nauce, tym mniej pracy będzie cię czekać na nowym etapie.

 

Mam na to kilka sposobów:

 

Muzyka

To najlepszy ze sposobów. Nie tylko najbardziej przyjemny, to jednocześnie najbardziej dostępny. W domu, aucie, w podróży, podczas sprzątania, odkurzania, mycia naczyń i spaceru z psem. Dosłownie wszędzie. Ja najbardziej lubię dopalić YouTuba i oglądać w nieskończoność klipy w języku, którego się właśnie uczę. Nagle język staje się bliższy, jakiś taki mój, czuję się z nim wtedy wyjątkowo dobrze. Muzyka ma to do siebie, że często zostaje nam w pamięci na wiele godzin. Ileż to razy nucimy piosenkę przez cały dzień, mimo że słyszeliśmy ją wiele godzin wcześniej. I teraz pomyśl: wraz z piosenką pozostaje z nami jej język, który powtarzamy nucąc raz po raz tą samą melodię. I o to chodzi.

Hiszpański:

Włoski:

Angielski:
(jedna z najprostszych piosenek do tłumaczenia)

 

 

Filmy

Są takie filmy, które rozbudzają wyobraźnię o dalekich podróżach, o romantycznych zakątkach i językach, które można w nich usłyszeć. Czy nie jest tak, że oglądając film o winie i słysząc z nim język francuski, od razu zakochujemy się w tym języku? Albo oglądając scenę z Toskanii, gdzie przy wielkim stole w pobliżu gaju oliwnego słuchać Mamma Mia! nie uwielbiamy języka włoskiego? Tak właśnie jest! Dlatego jeśli tracisz motywację, znajdź coś co ewidentnie zachęci Cię do nauki języka. Najlepiej oglądając film w odpowiednim klimacie.

„Dobry Rok” z Russellem Crowem / O podróży do Francji:

„Jedz, módl się, kochaj” z Julią Roberts / O podróży do Włoch i Indii:

 

Podróże

To element, który motywuje mnie najlepiej. Ktoś mógłby powiedzieć, że to względu na moje częste wyjazdy służbowe. Ma rację. Mam ich wiele i niemal każdego miesiąca jestem gdzieś w Europie, gdzie mogę używać chociażby języka angielskiego. Okazji do rozmów jest wiele. Jest jednak w tym pewna demotywacja. Jeśli znam język angielski to równie dobrze mógłbym „olać” inne języki, które znam słabiej. No bo po co? Jeśli mówię słabo po hiszpańsku, a bardzo dobrze po angielsku – to po co się męczyć? U mnie jest wręcz odwrotnie. Lubię znać podstawy. Niezwykle jara mnie możliwość zamówienia dania w restauracji, zameldowania w hotelu czy zwykłego przywitania się w języku obcym. Nawet jeśli są to podstawy. Dlatego przed każdą podróżą lubię nauczyć się kilku zdań, kilku pytań, podstawowych kwestii. Czas gra tutaj na moją niekorzyść, ale to nawet lepiej. Im bliżej do wyjazdu, tym bardziej zmotywowany jestem, by jak najszybciej opanować słownictwo. Jeśli więc planujesz majówkę lub wakacje w jakiejś części świata – postaraj się dobrze przygotować do podróży. Twoim celem nr 1 jest dzień wyjazdu, a celem nr 2 możliwość podstawowej komunikacji – w recepcji, hotelowym barze lub restauracji. Czas start!

 

Każdy ma inne motywy do nauki – może to być zarówno zwykła chęć poznania języka jako cecha dzisiejszego nowoczesnego człowieka, potrzeba związana ze studiami czy pracą, a może nawet miłość! Nie ma to znaczenia. Ważne jest jednak stałe utrzymanie motywacji do nauki, systematyczności i ciągłości. Bo dzięki nim uczymy się szybko i skutecznie.

 

Piotr Kruk
Pogromca słówek i MacGyver języków obcych. Zapracowany dyrektor, mąż i ojciec 2 dzieci. Dodatkowo uprawiam sport i dużo podróżuję. Mimo to mówię płynnie w 6 językach, a kolejne 4 rozumiem całkiem nieźle. A wszystko to w tak zwanym międzyczasie.

Skomentuj: