Byłem ostatnio świadkiem dość ciekawego wydarzenia. Na comiesięcznym zebraniu omawialiśmy bieżące sprawy służbowe oraz jedno ze spotkań, które ma się odbyć za 2 miesiące. Podsumowaliśmy tematy, które będą omawiane na tym wyjeździe, pomysły, które warto przedyskutować oraz listę uczestników tego meetingu. Wtedy okazało się, że jeden z kolegów nieuczestniczący w tym zebraniu nie zostanie zaproszony na ten event. 

Ale nie dlatego, że brakuje mu kompetencji. Powodem jest brak znajomości języka niemieckiego. I nie chodzi tu o to, że nie moglibyśmy poprowadzić spotkania po angielsku. Moglibyśmy. Ale wszyscy zgodnie uznali, że wpłynęłoby to na ogólną komunikację całej grupy i pogorszenie jakości spotkania, gdyby ta musiała dostosować się do innego języka tylko z powodu jednej osoby. W naszym przypadku językiem grupy był zdecydowanie niemiecki. Okazało się, że wkład osobisty jednego człowieka może być mniejszy niż synergia, którą jest w stanie stworzyć grupa posługująca się najwygodniejszym dla niej językiem.


Dlaczego wam o tym mówię?

Choć sytuacja może być odebrana negatywnie, a grupa oceniona jako nieco egoistyczna, to z punktu widzenia dobra grupy jest jak najbardziej logiczna. Zwracam jednak uwagę na to, jak sami możemy być postrzegani przez pewne grupy społeczne, wśród których funkcjonujemy. W tym przypadku człowiek, który nie zna języka niemieckiego być może stracił wspaniałą okazję do pokazania się wśród swoich kolegów z pracy, do zaprezentowania swojego punktu widzenia i siebie jako wartościowego człowieka. Tego nie wiemy. Faktem jest natomiast to, że tylko z powodów językowych stracił szansę na nowe znajomosci, nowe projekty zawodowe czy zwykły impuls do nowego działania. 

Każdy z nas może stać się „ofiarą” braku znajomosci języka. Nawet o tym nie wiedząc. Ten człowiek po prostu nie otrzymał zaproszenia. Nawet nie jest świadomy tego, jaka szansa przeszła mu koło nosa i zapewne nigdy się o tym nie dowie. I my również często nie jesteśmy świadomi, ile ciekawych okazji ucieka nam każdego dnia. Każda z nich przyniosłaby nam nowe doświadczenia i znajomosci. Te z kolei otworzyłoby nam drogę do nowych projektów i kolejnych znajomosci. Ile osób w ten sposób poznało swoich małżonków, otworzyło nowy biznes czy otrzymało propozycję pracy (tak m.in. było kiedyś ze mną). Brak znajomosci języków ogranicza nas bardziej, niż nam się wydaje. 


Tak, ale nie dzisiaj

Często również sami odrzucamy czyjeś propozycje, ponieważ albo rządzi nami strach przed kontaktem z obcokrajowcem albo po prostu brakuje nam kompetencji do działania. Ileż to razy mogliśmy gdzieś pojechać, coś dla siebie ugrać czy po prostu miło spędzić czas. Ileż to razy rozmawiałem z kimś z rodziny czy z przyjaciółmi, którzy byli chętni podjąć w danej firmie pracę, ale musieli odrzucić propozycję z powodu słabych kompetencji językowych. Często skreślali się sami już na starcie. Wiedząc, że brakuje im kluczowego warunku do podjęcia wyzwania lub ten warunek był spełniony zaledwie w połowie, sami rezygnowali i odpuszczali. Wszystkiemu winny jest ten cholerny język, którego akurat w danym momencie nie znali. 

Jest jeszcze druga strona medalu, której częścią jestem również ja. Próbując nawet prześledzić sytuacje, w których ważną rolę gra język obcy, jest to niesamowita siła napędowa. Również prywatnie. Może nawet przede wszystkim prywatnie. 

Nie uważam się za człowieka jakoś bardziej sympatycznego od innych. Nie jestem też duszą towarzystwa, która rozkręca każdą imprezę. Ale jakże często otrzymuję propozycje wspólnych rodzinnych wyjazdów wakacyjnych. Ludzie czują się bezpieczniej mając na pokładzie gościa, który o ile nie zna lokalnego języka, to przynajmniej dobrze posługuje się językiem angielskim czy niemieckim. Taki „skarb” w ekipie może pomóc nie tylko w zorganizowaniu życia na miejscu, ale również w rozwiązywaniu wielu problemów. Ale nie tylko.

Ileż to razy dzwoniłem w imieniu znajomych, by potwierdzić złożone gdzieś zamówienie, termin odbioru towaru, by zapytać o szczegóły związane z zakupem auta czy zrobić rezerwację na apartament w Chorwacji. Zdarzyło mi się nawet wypełniać formularze za mandaty wystawione przez niemiecką policję. 

W każdej z tych sytuacji staję się kolegą, który oprócz zwykłej sympatii, wnosi również inną wartość dodaną. Coś niepowtarzalnego, za co ludzie mnie cenią. Mam nadzieję, że nie tylko za to :). 

Ale to nie wszystko! Zwróćcie uwagę na to, ile ciekawych okazji pojawia się, kiedy ludzie zwracają się do was o pomoc. Możecie im pomóc, a nawet powinniście – ale możecie niejednokrotnie sami skorzystać z ciekawych okazji. Dzisiaj pomagam komuś zrobić rezerwację w Chorwacji, ale być może pojadę tam wspólnie z nim. Czy taka okazja pojawiłaby się, gdyby nie moje językowe możliwości? I don’t think so. Może być tak, że za tydzień ktoś zadzwoni z propozycją, która odmieni moje życie. Tylko dlatego, że akurat znam dany język. Jestem właściwą osobą we właściwym miejscu i czasie. Być może jutro zadzwoni Wasz telefon z podobną propozycją, a wy znając dany język skorzystacie z tej wspaniałej okazji. Nowe stanowisko, lepsze pieniądze i możliwości rozwoju zawodowego. Czyż nie brzmi to pięknie?


Jesteś w czymś dobry? To za mało!

A propos możliwości. Popatrzmy na setki specjalistów w swoim fachu, którzy marnują swój potencjał siedząc w tym samym miejscu pracy przez kilkanaście lat. Ich wiedza nie jest w stanie wypłynąć na szersze wody, jeśli nie potrafią jej przekazać. Mogą być świetnymi fachowcami, nawet światowej klasy – ale bez umiejętności komunikacji, pozostają w kręgu swoich możliwości. A gdyby tak znali chociażby angielski. Jak myślicie, co mogliby zyskać? 

Ich wiedza mogłaby ujrzeć światło dzienne również poza Polską. Mogliby nie tylko brać udział w międzynarodowych konferencjach, ale również kiedyś na nich wystąpić. Skoro są mistrzami w swoim fachu i znają dobrze język angielski – otwierają się przed nimi niedostępne do tej pory możliwości. Są zapraszani na seminaria, szkolenia i konsultacje. Lekarz, który przeprowadzi unikalny na skalę światową zabieg może pochwalić się tym nie tylko w Polsce. Jest zapraszany do udzielenia wywiadu w telewizji, koledzy zza granicy chcą się od niego uczyć. Bez języka nie byłoby to możliwe. Mówię tu jedynie o sferze zawodowej. Ale obok niej funkcjonuje również równolegle inny wymiar – wymiar socjalny. To przecież za kulisami tworzą się nowe pomysły, sojusze i możliwości. Jaką stratą byłoby siedzieć na kolacji wśród znakomitości świata nauki czy biznesu i nie móc aktywnie brać udział w rozmowach przy stole. Siedzieć bezczynnie lub w ogóle zrezygnować z udziału tylko z powodu braku znajomości języka. Byłoby to smutne. 


A może spotkanie z Beyonce?

Zapytam was wprost: a gdybyście jutro mieli otrzymać propozycję spotkania Billa Gatesa, Elona Muska czy chociażby Beyonce? Nie byłoby Wam przykro, że nie potraficie po prostu zamienić z nimi kilka słów, pogadać, zapytać czy opowiedzieć coś o sobie? Być może zainteresowaliby się wami, waszymi umiejętnościami i charakterem. Być może szukają akurat kogoś takiego do swojego zespołu lub projektu, ale wy z powodu braku możliwości komunikacji po angielsku odrzucilibyście ich propozycję. Byłaby to wielka porażka. Okazja do takiego spotkania trafia się jedna na milion. Pomyślcie o tym. 

Hi! How is it going?



Podobnych sytuacji mamy co roku setki. I tylko języki nas w tym ograniczają. Brak ich znajomości może nas pozbawić wielu szans. Jak tego kolegę, którego nie zaproszono na wspólny wyjazd. A każdy język przynosi kolejne możliwości. Każdy jeden. Bo ile języków znamy, tyle dajemy sobie szans na inne życie i możliwości. Dlatego nie marnujcie dzisiaj czasu i okazji – uczcie się języków obcych. I bądźcie za kilka miesięcy innymi ludźmi. Ludźmi, którzy dają sobie więcej szans. Liczy się każdy dzień! 

Jeśli podobał Ci się ten artykuł – podziel się nim ze znajomymi. Być może zmienisz tym czyjeś życie. Dzielmy się dobrem!

Piotr Kruk
Pogromca słówek i MacGyver języków obcych. Zapracowany dyrektor, mąż i ojciec 2 dzieci. Dodatkowo uprawiam sport i dużo podróżuję. Mimo to mówię płynnie w 6 językach, a kolejne 4 rozumiem całkiem nieźle. A wszystko to w tak zwanym międzyczasie.

2 komentarze

Skomentuj: