Języki obce to nie tylko możliwość komunikacji z innymi nacjami. To moim zdaniem droga do ich serc oraz sposób na genialne zwiększenie sprzedaży.  

Bo jak wytłumaczyć zachwyt Chorwatów, kiedy przyjeżdżam na spotkanie i wprawiam w zdumienie moich rozmówców przedstawiając się „Dobar dan, zovem se Piotr Kruk”. Każdy z nich jest przygotowany na rozmowę w języku angielskim lub niemieckim. A jeśli nie znają żadnego z nich, co jest dość powszechne, zdają się na tłumacza w osobie mojego lokalnego przedstawiciela. To zdziwienie pojawia się za każdym razem. Uwierzcie mi, przeżywam to bardzo często. Wynika to z faktu, że mało kto chce uczyć się języka narodu z potencjałem zaledwie 4 milionów mieszkańców. Dlatego wchodząc na spotkanie z chorwackim na ustach, od razy stajesz się częścią chorwackiej rodziny. Jesteś jak brat. Jak ktoś, komu są wdzięczni za okazany szacunek jakim jest poświęcenie czasu na nauczenie się tego mało popularnego języka. 

Druga sprawa to sama rozmowa. Bo standardowo wygląda to tak: przyjeżdżasz jako przedstawiciel zachodniego koncernu i bez ceregieli lecisz z angielskim. Przecież to język nowoczesnego biznesu, język międzynarodowy, który znają wszyscy. Owszem. Tak jest. Prawda jest jednak taka, że często zdani jesteśmy na pomoc tłumacza. Być może w krajach zachodnich język angielski jest tak powszechny, że nawet drobny przedsiębiorca w słusznym wieku potrafi się nim posługiwać. Ale nie w Europie Środkowo-Wschodniej. Wiem co mówię – pracuję w tym regionie od kilkunastu lat. W takich krajach jak Rosja – z racji choćby wielkości i możliwości biznesowych, wielu właścicieli firm, a jeszcze gorzej – dyrektorów produkcji, nie zna w ogóle języka angielskiego. Rosyjski to podstawa. Nie tylko w sali konferencyjnej, ale również kiedy jesteś zapraszany na wieczorne spotkanie zakrapiane alkoholem. Angielski nie przejdzie. Musisz się odnaleźć. За вас, ребята.

Języki obce pozwalają na swobodną komunikację z twoimi współpracownikami zza granicy. 

  • Zdobywasz szacunek swoich ludzi, bo pozwalasz mówić im w ich ojczystym języku. 
  • Zdobywasz szacunek klientów, ponieważ otrzymują od ciebie informacje z pierwszej ręki. A nie z ust dystrybutora, który tłumacząc zgubi po drodze sens twojej wypowiedzi. 
  • Zdobywasz szacunek swoich lokalnych przedstawicieli, ułatwiając im ich pracę. Teraz, choć są obecni na spotkaniu, mogą polegać całkowicie na tobie i na twoim doświadczeniu. Wierzą, że bez pośrednika profesjonalnie przekażesz wszystkie potrzebne informacje.

A co z tą sprzedażą? 

  1. będąc jednym z 3 oferentów – jak myślisz – którego klient najlepiej oceni po spotkaniu, jeśli każdy z nas był tak samo profesjonalny i tak samo dobrze przygotowany na spotkanie, ale tylko jeden komunikował się w języku ojczystym klienta?
  2. A dystrybutor mający w ofercie twoje produkty oraz produkty twojej konkurencji – z kim woli pracować? Z tym, który przekaże mu informacje w języku, który zna od dziecka, czy w języku angielskim, który niejednokrotnie jest nadal słaby i na podstawowym poziomie?
  3. Znając lokalną specyfikę rynku oraz będąc wrażliwym na języki obce rozumiesz, że aby być mocnym w danym regionie, musisz wyjść do ludzi z lokalnym językiem. W katalogach, w broszurach i w zwykłej rozmowie.

To moim zdaniem daje kosmiczną przewagę nad moją konkurencją i mocno wpływa na zwiększenie obrotów. Nie mówić o wcześniejszym zyskaniu szacunku i zjednaniu sobie ludzi. 

Piotr Kruk
Pogromca słówek i MacGyver języków obcych. Zapracowany dyrektor, mąż i ojciec 2 dzieci. Dodatkowo uprawiam sport i dużo podróżuję. Mimo to mówię płynnie w 6 językach, a kolejne 4 rozumiem całkiem nieźle. A wszystko to w tak zwanym międzyczasie.

Skomentuj: