MotywacjaPoligloci

Czego możemy nauczyć się od Roberta Makłowicza

Robert Makłowicz znany jest szerszej publiczności jako przewodnik po interesujących krajach i pysznej kuchni, a także znawca win oraz historii głównie z obszaru Europy kojarzonej niegdyś z Austro-Węgrami. Być może niewielu z Was zwróciło uwagę na języki obce, którymi posługuje się podczas swoich podróży. A to jest niezwykle interesujące. Szczególnie dla tych, którzy boją się mówić.

Pan Makłowicz działa jak prawdziwy poliglota. Nie w sensie ilości języków, chociaż ten fakt również zasługuje na wyróżnienie. Chodzi mianowicie o możliwość krótkiej pogawędki z miejscowymi na dowolnie wybrany temat. Oto przykłady:

 

NIEMIECKI

Nie przeszkadza absolutnie brak akcentu, nie przeszkadza proste słownictwo. To, co pokazuje pan Makłowicz to coś, czego jestem gorącym orędownikiem – próba mówienia, prosty język, który wystarczy do zwykłej rozmowy…czy trzeba nam czegoś więcej?

 

CHORWACKI

W tym przypadku mamy w nim prawdziwego eksperta, ponieważ pan Makłowicz nie tylko mówi płynnie po chorwacku, ale i również posiada w tym bliskim nam Polakom kraju własny dom. Oto przykład krótkiej rozmowy z kucharzem i pytania, które można zadawać nie tylko podczas gotowania:

 

WŁOSKI

Kolejny przykład, być może nie przyniesie obfitego dialogu w języku włoski. Udowodni jednak, że bohater artykułu doskonale radzi sobie również z tym językiem:

 

Na koniec ANGIELSKI, który oczywiście przydaje się w każdym zakątku świata. Angielski ma jeszcze tą zaletę, że tam gdzie nie porozmawiamy z miejscowym języku, tam zawsze język angielski jest ostatnią deską ratunku. Dlatego nawet podstawowa znajomość tego języka jest w dzisiejszych czasach tak ważna. Niezależnie czy podróżujecie służbowo, turystycznie do ciepłych krajów czy po prostu jesteście na miejscu w Polsce. Nigdy nie wiadomo, kiedy ten język się Wam przyda.

 

To co dzisiaj chcę Wam przekazać to IDEA, która stała się również i dla mnie myślą przewodnią nauki języków obcych:

Nawet jeśli słabo znasz języki obce, próbuj! Za wszelką cenę. Wykorzystaj każdą okazję do mówienia w miejscowym języku. Jeśli jesteś we Włoszech, postaraj się poznać podstawy tego języka i nawet jeśli wystarczą jedynie na kilka chwil rozmowy, zawsze możesz przeskoczyć na angielski. Będziesz natomiast o jeden krok dalej w nauce języka włoskiego, niż gdybyś od razu (ze strachu przed mówieniem) rozpoczął od angielskiego.

Nigdy się nie przejmuj błędami. Każdy je robi. Mówiąc cokolwiek będziesz o niebo lepszy, niż ten, kto zna języki obce lepiej od Ciebie, ale boi się odezwać! Taka jest prawda. Praktyka, to najlepsza szkoła życia. Dotyczy to szczególnie języków.

 

Na koniec mała dygresja
Wczoraj siedziałem z małżonką w ogródku jednej z legnickich restauracji. Okazało się, że na 5 zajętych stolików, tylko my byliśmy Polakami. Wokół nas Francuzi, Niemcy, być może ludzie innych narodowości. Kelnerka chcąc nie chcąc musiała znać język angielski – inaczej nie byłaby w stanie ani przyjąć zamówienia, ani wystawić rachunek. To pokazuje w jakimś świecie żyjemy i jak wielu obcokrajowców jest wśród nas – tych którzy tu mieszkają i tych, którzy nas odwiedzają.
Języki obce mogą przydać się wszędzie – nawet za rogiem własnego domu.

 

Zdjęcie tytułowe: Robert Makłowicz w spocie TVP (Twitter.com/TVP)

Piotr Kruk
Pogromca słówek i MacGyver języków obcych. Zapracowany dyrektor, mąż i ojciec 2 dzieci. Dodatkowo uprawiam sport i dużo podróżuję. Mimo to mówię płynnie w 6 językach, a kolejne 4 rozumiem całkiem nieźle. A wszystko to w tak zwanym międzyczasie.

Skomentuj: