MotywacjaPoligloci

3 TYPOWE BŁĘDY w nauce języków obcych

 

 

Poleganie na nauczycielu lub kursie językowym

Weźmy na tapetę typowego człowieka chcącego uczyć się języków obcych. Jeszcze bardziej typowo będzie, jeśli powiemy, że taki ktoś rusza z nauką pierwszego września. Jest świeżo po wakacjach, będzie jesień, potem zima. Dłuższe wieczory, więc mniejsza pokusa do wychodzenia z domu. A więc i szansa na szybką naukę języka.

Nasz bohater zapisuje się do szkoły językowej. Raz, może dwa razy w tygodniu po 50 minut. Albo droższe korepetycje z nauczycielem raz w tygodniu, by potraktować sprawę bardziej indywidualnie i iść szybszym torem. I co się dalej dzieje?

Ogromna większość uczących się naukę języka pozostawia wprost w rękach nauczyciela. Skoro płacimy, to wymagamy. Nauczyciel jest od tego, by nas nauczyć, a my jedynie po to, by na jego lekcje chodzić.

Po kilku miesiącach jednak okazuje się, że mimo zainwestowanych pieniędzy i czasu, właściwie nie potrafimy nic. Jak to jest, skoro ten gościu od mówić.pl potrafił nauczyć się hiszpańskiego w miesiąc, a ja nawet nie umiem przedstawić się i powiedzieć skąd jestem? To może coś nie tak jest z moim nauczycielem? Może to jest powód naszego niepowodzenia?

Raczej nie. Pozostawiając naukę jedynie tej jednej godzinie skazujemy się na porażkę. Już tłumaczę. Do dyspozycji mamy tygodniowo aż 112 godzin, odliczając czas na sen. Jeśli pozostawimy sprawę języka obcego jedynie w zakresie naszych lekcji z nauczycielem, statystycznie poświęcimy zaledwie 1% naszego czasu na naukę języka obcego. No i co powiesz? Statystyka miażdży.

Kolejny problem dotyczy naszej pamięci. Jest ona tak skonstruowana, że już po 2 dniach zapominamy połowę tego, czego nauczyliśmy się dzisiaj. Jeśli nie przerwiemy tego negatywnego trendu, po tygodniu w pamięci pozostanie nam zaledwie garść z tego, czego próbowaliśmy się nauczyć. Jak to się ma do naszej cotygodniowej lekcji z nauczycielem?

Otóż, jeżeli nasza lekcja odbywa się w środę, a my przygotowujemy się do niej we wtorek, w dzień lekcji nadal pamiętamy dość dużo. Natomiast 6 dni później, w kolejny wtorek nie pamiętamy już prawie nic. Uczymy się więc albo od nowa albo za sprawą poprzedniej lekcji – przechodzimy już do kolejnego materiału. Zapominając poprzedni. Znacie to skądś?

To jest odpowiedź dla tych, którzy uczą się języków latami i nadal nie potrafią mówić. Ich problemem jest brak systematycznych powtórek, a przynajmniej nie na tyle częstych, by skutecznie zapamiętać to, czego chcieli się nauczyć. Uczą się i zapominają. Uczą i zapominają. I tak w kółko.

Dlatego odkładanie nauki do momentu kolejnego spotkania z nauczycielem tylko zabija naszą motywację i pozbawia sensu cały proces. Uczymy się raz w tygodniu, zazwyczaj tuż przed lekcją i nie dajemy sobie szansy na opanowanie języka. Taka jest prawda.

 

 

Serfowanie w sieci tak po prostu

Statystycznie Polak spędza w sieci ponad 2 godziny dziennie. To dość sporo zważywszy, że po odliczeniu 8 h na sen i kolejnych 8 h na pracę, pozostaje nam tylko 8 h na pozostałe czynności dnia – rodzinę, sport, pasje, zakupy, dojazdy, spacery z psem, rozmowy z przyjaciółmi i inne mniej ważne sprawy. 2 godziny na internet to w takim wymiarze naprawdę kawał czasu.

Ciężko jest jednak walczyć z takim uzależnieniem. Dlatego proponuję Ci połączyć przyjemne z pożytecznym i włączyć do twojego serfowania po sieci treści w języku, którego się uczysz. Niech przewijają się między tym, co widzisz standardowo. Dla przykładu – jeśli interesujesz się sportem, polub stronę portalu sportowego piszącego w języku obcym. Jeśli interesują cię podróże – wpisz w okienko odpowiedni hasztag i polub właściwe profile. Przeglądając facebooka, twittera czy choćby instagrama będziesz zmuszony do przyjmowania treści w języku, którego się uczysz. Co więcej – są profile, których posty są dwujęzyczne, gdzie można porównać dwa identyczne teksty w dwóch różnych językach. Na instagramie robi tak chociażby Anna Lewandowska. Robię tak i ja.

Jaki z tego wniosek? Taki, że dzięki drobnej zmianie – te teoretycznie zmarnowane dwie godziny serfowania w sieci zamienisz na drobne lekcje języka obcego. Czytając o kolejnym golu Piątka we włoskiej prasie czy kobiece porady w brytyjskiej wersji Women’s Health łączysz przyjemne z pożytecznym. Serfowanie w sieci nie będzie już marnowaniem czasu, a im więcej portali zaczniesz obserwować, tym większa szansa na przeczytanie czegoś w języku obcym, którego się uczysz. To takie proste.

Błąd wielu uczących polega na tym, że nie wykorzystuje miłości do mediów społecznościowych do tego, by mieć kontakt z językiem obcym. Też jesteś zdziwiony?

 

 

Nauka typu szkolnego

Kojarzysz coś takiego?: to be, to go, to do, I am, you are….
Albo: gehen, essen, haben, der Hund ….

Takich wyrazów uczymy się setki i….nadal nie potrafimy nic. Dlaczego? Ponieważ są bezużyteczne! Nie zrobimy z nich nic.

Sukces w nauce języka polega na umiejętności tworzenia spójnych wyrażeń jako całości.
Dlatego mój system nauki przewiduje opanowanie całych wyrażeń. Może być ich mniej, ale za to będą mega użyteczne już pierwszego dnia:

Wie heißt Du?
Woher kommst Du?
Ich heiße Piotr.
Ich komme aus Polen.
Ich spreche Deutsch.
Sprichst Du Polnisch?

Jeśli zaczniesz uczyć się według tego systemu, po miesiącu nauki masz szansę znać na blachę kilkadziesiąt zwrotów, dzięki którym potrafisz już mówić prostymi zdaniami? Czy nie jest to sukces? Po 4 tygodniach nauki. Co to daje?

Przede wszystkim ogromną motywację. Czujesz, że idziesz do przodu. Że nauka ma sens. Że jesteś coraz lepszy i śmielej radzisz sobie z obcym językiem. Że więcej rozumiesz z tego, co słyszysz w radiu czy oglądając film w docelowym języku. To daje ogromnego kopa, a chęć do dalszej nauki wzrasta natychmiastowo.

Ludzie, którzy uczą się w sposób szkolny nie doświadczają tej euforii. Znają setki słówek, z których każde jest osobną wyspą. Ciężko im jest powiązać te wyrazy w jedną spójną całość, więc tracą ostatecznie motywację zwalając wszystko na brak talentu.

 

Dlatego drogi czytelniku – nie popełniaj tych błędów. 

  • Ucz się mniej, ale systematycznie. Najlepiej codziennie (wystarczy 10 minut). Nawet jeśli masz nauczyciela czy uczęszczasz na lekcje do szkoły językowej, rób to niezależnie od tego. W końcu uczysz się dla siebie, a nie dla nauczyciela.
  • Wykorzystaj świat wokół do nauki języków. Wzbogać media społecznościowe o posty w języku, którego się uczysz. Nawet jeśli nie zrozumiesz wiele, to zawsze dasz sobie szansę na kolejne spotkanie z językiem.
  • Ucz się zwrotów, które przydadzą Ci się od pierwszego dnia. Niech stanowią pewną całość – krótkie pytania, krótkie odpowiedzi. Nie martwisz się wtedy ani o gramatykę, ani o swoją pamięć. Bo proste „How are you?” jakoś tak fajnie i spójnie brzmi. I nie zastanawiasz się dlaczego przed „you” jest „are” i dlaczego w tej kolejności. Wyrażenie jest gotowe i tylko to się liczy. Możesz więc z niego skorzystać już dzisiaj.

Daj znać, czy któryś z tych trzech błędów jest lub był twoją zmorą w nauce języków obcych. Podziel się ze mną pomysłami, jak udało Ci się przezwyciężyć te problemy. Jestem Ciekawy jak Ci się to udało.

Piotr Kruk
Pogromca słówek i MacGyver języków obcych. Zapracowany dyrektor, mąż i ojciec 2 dzieci. Dodatkowo uprawiam sport i dużo podróżuję. Mimo to mówię płynnie w 6 językach, a kolejne 4 rozumiem całkiem nieźle. A wszystko to w tak zwanym międzyczasie.

Skomentuj: