MotywacjaW domu

Postanowienia noworoczne to mit?

Nie, jeśli masz dobry plan.

Startup Stock Photos

Właśnie mijają dwa tygodnie nowego roku i już około 30% z nas zrezygnowało z postanowień noworocznych! Aż 30% – rozumiesz?! Po 6 miesiącach zostanie nas tylko połowa. Zadziwiające, jak łatwo obiecać sobie coś pod koniec starego roku, by za chwilę machnąć na te postanowienia ręką. Dlatego dzisiaj nieco o planach, o skutecznym zarządzaniu postanowieniami noworocznym oraz o praktycznej stronie nauki j. obcych.

Nie pozostaję gołosłowny
Biorę w tym udział. Autentycznie! Dzisiaj odbyła się pierwsza w moim życiu lekcja języka hiszpańskiego. Moja znajomość tego języka kończy się na Hola! oraz buenos días!. Tak. Nie umiem kompletnie nic. Dlatego autentycznie podchodzę do spełnienia postanowienia noworocznego i zamierzam osiągnąć swoje cele. M.in. za sprawą poniższego planu.
 
 

Pierwszy krok za mną
Pierwszym i najważniejszym celem nie jest sobie obiecać, ale zacząć wykonywać. W moim przypadku było to znalezienie nauczyciela j. hiszpańskiego, chwycenie za telefon i umówienia się na pierwszą lekcję. Nie ma przecież w tym żadnej filozofii ani wstydu. Większość ludzi jednak odpada już na tym etapie. Obiecuje sobie, że zacznie się uczyć, ale w rzeczywistości nawet ich nie stać na to, by zadzwonić i umówić się na pierwsze spotkanie z nauczycielem. Jestem wobec siebie fair, więc dzwonię i się umawiam. Tak też było.
 

Drugi krok to rozpocząć
Pierwsza lekcja to zwykle wyczuwanie się z nauczycielem. Ty mówisz czego oczekujesz, co potrafisz, ile razy w tygodniu chcesz się u niego uczyć i jakie masz doświadczenia z danym językiem. Potem już idzie z górki. Nie zawsze pierwsza lekcja jest spełnieniem marzeń, ale musisz zrozumieć, że dla nauczyciela też jesteś pewną nowością. Nie znał Cię wcześniej i do końca nie wie, co Ci się spodoba. Daj mu szansę.

Najważniejsze to umówić się na konkretny dzień i trzymać się planu. Dlaczego? Ponieważ wiedząc, że ktoś na Ciebie czeka w każdy czwartek o godzinie 16:00, trudniej będzie Ci się zatrzymać i łatwiej wytrwasz w postanowieniu.

 
Plan działania
Wg mojego doświadczenia, potrzeba około 2000-3000 wyrażeń i słów, by móc swobodnie porozumiewać się w języku obcym. To taki standard, który umożliwia komunikatywną rozmowę na większość podstawowych tematów. Mowa tu o zwykłym życiu, standardowych sytuacjach i miejscach, a nie o słownictwie technicznym.
Dla przykładu ustalmy, że minimum to 2000 słów i wyrażeń. Mamy na to rok.

2000 podzielić na 365 dni = 5,5 słowa / dzień.

I co? Wyjątkowo mało, prawda? Moim zdaniem, nawet dla osoby, która uważa się za kompletnie upartego typa, taka ilość nie stanowi problemu. Łatwo przy takiej ilości wyrobić „standard dnia” i pójść do przodu lub zrobić po prostu plan na jutro.

Dla przykładu
Styczeń to około 170 słów lub wyrażeń. Wszystko zależy od Twojej własnej systematyczności i ram czasowych. Można to zrobić tak:

Styczeń

1

 

nowe 6

2

 

nowe 5

3

 

nowe 6

4

 

nowe 6

5

 

nowe 5

6

 

nowe 6

7

 

nowe 5

8

 

nowe 6

9

 

nowe 5

10

 

nowe 6

11

 

nowe 6

12

 

nowe 6

13

 

nowe 5

14

 

nowe 5

15

 

nowe 6

16

 

nowe 5

17

 

nowe 5

18

 

nowe 6

19

 

nowe 6

20

 

nowe 6

21

 

nowe 6

22

 

nowe 6

23

 

nowe 5

24

 

nowe 6

25

 

nowe 6

26

 

nowe 5

26

 

nowe 5

27

 

nowe 6

28

 

nowe 6

29

 

nowe 6

30

 

nowe 5

31

 

nowe 5

     

Każdego dnia realizujesz plan. Wszystko idzie na luzie i bez żadnego przemęczania się. Musisz się jednak wykazać żelazną konsekwencją i systematycznością.

Ponieważ ja nie mam ani tyle czasu, ani możliwości by uczyć się słówek codziennie, wyglądałoby to u mnie zupełnie inaczej:

1

 

nowe 6

2

 

3

 

4

 

5

nowe 10

6

nowe 10

7

nowe 30

8

 

 

9

 

 

10

 

 

11

 

nowe 10

12

 

 

13

 

 

14

 

nowe 40

15

 

 

16

 

 

17

 

 

18

 

 

19

 

 

20

 

 

21

 

nowe 45

22

 

 

23

 

nowe 10

24

 

 

25

 

 

26

 

 

26

 

nowe 10

27

 

 

28

 

nowe 30

29

 

nowe 20

30

 

 

31

 

 

     

Często nie mam w tygodniu czasu, ale za to nadrabiam w weekendy, kiedy jestem więcej w domu. A ponieważ przez kilka ostatnich lat mój mózg przyzwyczaił się do nauki słówek, nie mam problemu z opanowaniem większej ilości słówek w ciągu 2 wolnych dni. W ten sposób, choć odpuściłem w tygodniu, nadrabiam w weekend i ostatecznie bilans się zgadza.
  

I teraz pierwsza ważna sprawa
Twoim celem jest zarówno wykonanie zadania, jak i jego kontrola. MUSISZ sprawdzać, np. raz na tydzień w niedzielę, jak Ci idzie wykonanie zadania. Usiądź w niedzielę wieczorem, przelicz słówka i napisz przy danym tygodniu, ile słówek udało Ci się zaliczyć. Jeśli jesteś na „plusie”, super…w kolejnym tygodniu po prostu rób dalej swoje. Jeśli natomiast odpuściłeś, postaraj się nadrobić tak, by za tydzień mieć 100% bilans. Nie wolno Ci odpuścić. Cotygodniowa kontrola jest bardzo ważna, ponieważ nadrobienie 10 słówek nie jest problemem. Jeśli zrobisz to po miesiącu, straty mogą być już tak poważne, że będzie Ci trudno to nadrobić i stracisz chęć do dalszej nauki. A tego nie chcemy. Dlatego niech zwyczaj cotygodniowej kontroli stanie się rutyną i momentem podsumowania wyników Twojej pracy. Po miesiącu natomiast skontroluj 4 ostatnie tygodnie i sprawdź, czy idziesz zgodnie z planem.

Druga ważna sprawa
Tu mam niestety dla Ciebie dobrą i złą wiadomość. Zła jest taka, że oprócz uczenia się słówek, musisz je również regularnie powtarzać. Czyli…

  1. Uczysz się jednego dnia 6 słów
  2. Uczysz się drugiego dnia 6 słów
  3. Trzeciego dnia powtarzasz 12 poprzednich i uczysz się kolejnych 5-ciu.
  4. Piątego dnia uczysz się kolejnych
  5. Po 7 dniach powtórz wszystkie z całego tygodnia, ale nie ucz się już nowych.

Dlaczego? Dlatego, że już po 1 dobie od momentu nauczenia się słówek, duża część z nich jest zapominana. Im częściej powtarzasz, tym większa ilość słów przechodzi do pamięci długotrwałej i je po prostu pamiętasz.

Dobra wiadomość jest taka, że powtórzenie nauczonych wyrażeń idzie nieporównywalnie szybciej niż nauka. Zajmie Ci to przynajmniej 3 razy mniej czasu.

Podsumowując: postaraj się wykorzystać każdą chwilę w ciągu dnia i zdecyduj o tym, czy:

  • Uczysz się nowych słówek
  • Powtarzasz już nauczone słówka
  • Uczysz się nowych i powtarzasz stare

Uwierz mi…taka ilość to będzie dla Ciebie pestka. Spróbuj i podziękuj mi za miesiąc za dobre rady.

Trzecia ważna sprawa
Zachęcam Cię do zamiany słówek na wyrażenia. Są trudniejsze, to prawda! Ale za to bardziej przydatne i omijają całą gramatykę. Oto przykłady:

DE:      Zamiast der Hund – Mein Hund heißt Azor – Mój pies nazywa się Azor.

IT:       Zamiast chiamare – Mi chiamo Piotr – Nazywam się Piotr.

EN:      Zamiast to get up – I get up at 7. – Wstaję o 7.

HR:      Zamiast misliti Što ti o tome misliš? – Co o tym myślisz?

RU:      Zamiast идти – Куда ты идешь? – Dokąd idziesz?

Będziesz mieć od razu gotowe wyrażenia, które nieporównywalnie silniej przybliżają Cię do celu, jakim jest mówienie.

  1. nie zastanawiasz się wtedy jak odmienić czasownik, bo masz go na tacy w praktycznym przykładzie
  2. samo słowo nic nie znaczy – musisz zawsze coś dołożyć, odmienić itd.
  3. masz gotowy zwrot, więc jeśli ktoś Cię zapyta o twojego psa czy twoje imię – strzelasz odpowiedzią!

To jak? Uważasz, że 6 słów dziennie (lub wyrażeń) to takie trudne zadanie? Ustaw sobie limit miesięczny na 200 słów i próbuj do tego dojść. Daj znać jak Ci idzie. Ja już zacząłem.

Piotr Kruk
Pogromca słówek i MacGyver języków obcych. Zapracowany dyrektor, mąż i ojciec 2 dzieci. Dodatkowo uprawiam sport i dużo podróżuję. Mimo to mówię płynnie w 6 językach, a kolejne 4 rozumiem całkiem nieźle. A wszystko to w tak zwanym międzyczasie.

Skomentuj: