MotywacjaW domu

Języki obce. Uczyć się samemu czy z nauczycielem?

Jeśli chodzi o naukę języków obcych, możemy wyróżnić dwie grupy ludzi. Zdecydowanie mniejsza grupa to ci, którzy mają w sobie dość mocną samodyscyplinę. Potrafią być systematyczni bez potrzeby bycia pod czyimś okiem i dążą samodzielnie do wyznaczonego celu. Większą grupę stanowią Ci, którzy albo nie do końca wiedzą jak zabrać się za naukę języka albo potrzebują po prostu nad sobą bata, który niejako zmusi ich do wytężonej pracy. Grupa ta potrzebuje wsparcia zarówno mentalnego, jak i fizycznego.

Jeśli masz więc problemy z nauką języków obcych, jeśli mimo wielu lat starań nadal nie potrafisz mówić w języku obcym, nie zostawiaj nauki języków obcych samemu sobie. Znajdź odpowiedniego nauczyciela.

 

Nauczyciel to nasz motywator

Nauczyciel to nie tylko źródło wiedzy. To znacznie coś ważniejszego. Cotygodniowe spotkanie zmusi Cię po prostu do bycia gotowym do nauki. Prawda jest taka, że jeśli masz lekcję z nauczycielem w środę, to dam sobie rękę uciąć, że 90% czasu poświęconego na naukę odbębnisz we wtorek. Tak to już z nami jest. Uczymy się na ostatnią chwilę, ostatniego wieczoru, by następnego dnia nie dać plamy. A co gdyby tych korepetycji nie było? Uczyłbyś się? Tak sam z siebie? I don’t think so.

Tylko niewielki procent ludzi ma na tyle silną motywację lub samozaparcie zwane inaczej samodyscypliną, że potrafi niejako samemu zmusić się do działania i do systematyczności. Ale to wyjątki. Większość osób potrzebuje bata lub po prostu jakiegoś impulsu, który zmusiłby ich do działania. Tym impulsem jest tu nasz nauczyciel. Choć brzmi to nieco negatywnie, spotkanie z nim wymusza w nas wysiłek jakim jest nauka języków obcych. Dzięki cotygodniowej lekcji wiesz, że musisz być po prostu gotowy. Ciśnienie w tobie rośnie wraz z upływającymi dniami. Im bliżej lekcji, tym potrzeba zabrania się za naukę jest silniejsza. Szkoda nam zarówno pieniędzy wydanych na lekcję (jeśli się nie przygotujesz, zmarnują się), czyjegoś zaangażowania (przecież ktoś musi się przygotować na pełne 60 minut pracy z tobą), ale i również czasu (któraś strona musi dojechać na zajęcia). To wszystko sprawia, że bardziej nam się chce, choć czasem nam się nie chce. Ale to dobrze. Bo w ten sposób pokonujemy lenistwo.

WNIOSEK: nauka z nauczycielem zwiększa nasze szanse na poznanie języka, ponieważ zwiększa się nasza systematyczność nauki i zaangażowanie w przygotowanie do lekcji.

 

Kierunek działania

Nauczyciel to taki nasz dyrygent. To on pokazuje nam kierunek działania i narzuca tempo. Choć niewątpliwie to zależy głównie od Ciebie. Będziesz gotowy na lekcję – idziecie do przodu. Nie będziesz – stoicie w miejscu. Najważniejsze jest to, że to dzięki nauczycielowi nasza nauka nie jest chaotyczna. Całość zaczyna się od prostych czasów i podstawowych wiadomości, przechodząc przez kolejne, bardziej skomplikowane struktury gramatyczne. To wszystko sprawia, że nie gubisz się w gąszczu wiedzy i lecisz po kolei według jakiejś sensownej listy działań. Nauczyciel proponuje Ci przeróżne metody i sprawi, że nauka nie będzie nudna. Rozmowa, tłumaczenie piosenek, czytanie tekstów, słuchanie krótkich dialogów i dyskusja na konkretny temat. Bez nauczyciela ciężko to samemu ogranąć.

WNIOSEK: nauczyciel pomoże Ci przechodzić z etapu do etapu, tak by twoja nauka stanowiła logiczną całość i była ciekawa.

 

Lekcja z nauczycielem to nie nauka

Takie wyrobiłem sobie zdanie przez wszystkie lata mojej nauki języków obcych. Bo nie jest tak, a przynajmniej nie powinno tak być, że uczysz się jedynie na lekcji. Większość osób biorących korepetycje właśnie z tego założenia wychodzi. Moim skromnym zdaniem nauka z nauczycielem powinna stanowić może 30% całego czasu poświęconego na naukę. Pozostałe 70% to praca w domu. Lekcja z nauczycielem powinna być jedynie sprawdzeniem tego, czego się nauczyliśmy przez cały tydzień i punktem odbicia do kolejnego etapu. Czyli idąc na lekcję powinniśmy mieć zamiar sprawdzenia zdobytej wiedzy oraz potwierdzenia wszelkich wątpliwości, które pojawiły się w ostatnich dniach. To, co jest równie ważne, to możliwość konwersacji w języku obcym oraz ćwiczenie wymowy. Bo lekcja powinna być okazją to mówienia w języku obym – w końcu to nauka języka obcego, a nie polskiego!

WNIOSEK: lekcja z nauczycielem powinna być tylko częścią całego czasu twojej nauki języka obcego. Jeśli pozostawisz całość nauczycielowi i będziesz oczekiwał, że to on na swojej lekcji nauczy Cię języka obcego – rozczarujesz się. Nauczyciel ma być jedynie pomocą w nauce. Całą pracę musisz jednak wykonać Ty. Jeśli więc poświęcisz jedynie jedną godzinę w tygodniu, Twoja nauka będzie ciągnęła się latami. No bo ile można nauczyć się w 52 godziny w roku? Na pewno nie języka.

 

Jaki nauczyciel jest dobry?

To zależy od tego czego od niego oczekujesz. Bo jeśli Twój cel to zdana matura – większość waszego czasu będziecie musieli poświęcić na gramatykę. Tutaj wymaga się opanowania nie tylko wszystkich struktur gramatycznych, ale i również znajomości wyjątków. Bo to one weryfikują, czy ktoś naprawdę usiadł do tematu. Oczywiście wymagana jest znajomość słownictwa, ale i ta kwestia pozostaje w jakimś sensie ograniczona. Są tematy uniwersalne, które od zawsze pojawiały się na maturze i które stanowią większość materiału znajdującego się na arkuszach.

Jeśli jednak tak jak ja szukasz nauczyciela, który wreszcie nauczy Cię mówienia w języku obcym, sprawa może nie być już taka prosta. Największym problemem będzie znalezienie odpowiedniego nauczyciela. Niestety większość nauczycieli uczy „książkowo”. Nazywam to nauką szkolną, która niewiele ma wspólnego z prawdziwą nauką mówienia w języku obcym. Jeśli się ze mną nie zgadzasz – spójrz ilu uczniów kończąc szkołę potrafi płynnie mówić jakimkolwiek języku. Są tacy, ale w zdecydowanej mniejszości. I założę się, że oprócz szkolnej nauki, angażują się jeszcze inaczej w to, by poznać lepiej język obcy.

Moim zdaniem musisz znaleźć takiego nauczyciela, którego praca nad tobą będzie nastawiona na komunikację. Miałem takie szczęście, że jednego takiego miałem. Uczyłem się u niego języka rosyjskiego. Przychodząc na lekcję padało pytanie

  • co słychać?

Ale nie po polsku, tylko po rosyjsku. I dalej ciągnął za język:

  • co porabiałeś w tym tygodniu?
  • Gdzie ostatnio byłeś?
  • Jakie masz plany na Sylwestra?

Zmuszało to do samodzielnej pracy i powiem ci szczerze, że wcale mi nie pomagał. Poprawiał oczywiści błędnie wypowiedziane wyrazy, złą odmianę, ale nie starał się odpowiadać za mnie. Lekcja szła tak, że zadaniem domowym było napisanie czegoś na jakiś temat i nauczenie się o tym mówić. W ten sposób wiedziałem, że jeśli przyjdę na kolejną lekcję, będę o to pytany. Im lepiej ogarnę temat, tym łatwiej mi pójdzie. A jeśli na lekcji pójdzie mi dobrze, to w życiu też sobie poradzę. W dowolnym momencie będę potrafił to opowiedzieć napotkanemu na drodze Rosjaninowi.

Podsumowując – po dwóch miesiącach potrafiłem już dość sporo, a po pół roku mówiłem po rosyjsku dość płynnie. Bo jeśli nasza lekcja była czystym mówieniem i niemal nie komunikowaliśmy się w języku polskim – siłą rzeczy musiałem szybko się nauczyć.

WNIOSEK: chcąc nauczyć się mówić w języku obym szukaj takiego nauczyciela, który postawi na komunikację – pytanie i odpowiedź, pytanie i odpowiedź. Rozmowa to podstawa. Poproś więc nauczyciela, by ćwiczył z tobą scenki, realne sytuacje i pomagał Ci rozmawiając z tobą w języku obym. Lepszej metody nie ma.

 

Podsumowanie

  1. Jeśli stać Cię na korepetycje z języka – zrób to. Znajdź nauczyciela, zażądaj od niego odpowiedniej formy zajęć nastawionych na mówienie i ucz się. Nie każdy nauczyciel potrafi prowadzić lekcje w ten sposób, więc szukaj do skutku. Aż znajdziesz takiego, który zrozumie Twoje potrzeby.
  2. Nie marnuj własnych pieniędzy pozostawiając naukę tylko tej jednej godzinie spędzonej z nauczycielem. Poświęć kilka godzin w tygodniu na języki obce, a spotkanie z nauczycielem potraktuj jako test sprawdzający i kolejną okazję do mówienia.
  3. Nauka z czyjąś pomocą sprawi, że lekcje staną się systematyczne, bardziej angażujące i efekty pracy przyjdą znacznie szybciej.

 

Ciekawostka:

Kilka lat temu byłem przeświadczony, że nauka poprzez konwersacje to najlepsza droga do poznania języka. Nadal tak zresztą twierdzę. Postanowiłem więc znaleźć w moim mieście Włocha, który nie jest nauczycielem, ale chętnie spotka się ze mną, by pomóc mi w nauce języka. Oczywiście płaciłem mu jak za lekcję, ale nasze spotkania nie wyglądały jak nauka. To było „spotkanie przy herbatce” (mogłoby być przy czymkolwiek) i polegało na rozmawianiu o wszystkim. Jak lunch z kumplem. Gadaliśmy o wszystkim, a godzina „nauki” mijała w sekundę. Często „mój” Włoch proponował, by bezpłatnie przedłużyć lekcję, bo sam się nigdzie nie spieszył, a miło mu się gawędziło. Oczywiście w międzyczasie zapisywałem odpowiednie frazy w zeszycie, a następnie sprawdzałem je w domu. To była czysta przyjemność. Mnóstwo się wtedy nauczyłem, pozbyłem się strachu przed mówieniem i nabrałem przekonania, że do mówienia nie potrzeba znajomości tysięcy słówek. Wystarczą chęci, próby i radość z każdej minuty rozmowy z obcokrajowcem. Szkoda tylko, że po kilku tygodniach musiał wrócić w rodzinne strony.

 

Piotr Kruk
Pogromca słówek i MacGyver języków obcych. Zapracowany dyrektor, mąż i ojciec 2 dzieci. Dodatkowo uprawiam sport i dużo podróżuję. Mimo to mówię płynnie w 6 językach, a kolejne 4 rozumiem całkiem nieźle. A wszystko to w tak zwanym międzyczasie.

2 komentarze

  1. Najlepiej uczyć się z nauczycielem. Ja chodzę do szkoły Berlitz, gdzie można porozmawiać z native speakerami i moim zdaniem to bardzo fajna opcja. A materiały przeglądam w domu i powtarzam słówka i zwroty, których się nauczyłam. 🙂

    1. I to jest właściwa droga. Masz kogoś kto pilnuje postępów, kto nadaje kierunek nauki. A jeśli sama jeszcze poświęcisz czas w domu na powtórki – idziesz we właściwą stronę. Super.

Skomentuj: