Jak Usain Bolt może nas nauczyć j. obcych

Jeśli jesteś tym, który nie potrafi utrzymać tempa nauki języków obcych i odpuszczasz po kilku dniach lub tygodniach – jesteś w idealnym miejscu. Poniżej przedstawiam ci kilka sprytnych sposobów na to, aby uczyć się więcej i znacznie szybciej osiągnąć efekt twoich marzeń: mówić w języku obcym. Uważam, że nauka języka obcego możliwa jest w zaledwie kilka miesięcy. Wystarczy jednak odpowiednia strategia i kilka myków, które sprawią, że ruszysz z miejsca nie angażując ekstra czasu. Oto one:



Sposób 1 – bądź o krok wcześniej

Zwykle to wieczorem planujemy nasz kolejny dzień. Wiemy, że jutro mamy kilka spraw do załatwienia i tak układamy nasz dzień, by na wszystko starczyło czasu, ale i również, by nasz plan nie posypał się ze względu na nieoczekiwane okoliczności. Te można przewidzieć, a plan dostosować tak, by łatwo dotrzeć z punktu A do punktu B, a potem do C. Ale najbardziej kluczowy jest tutaj czas. Jeśli nie zaplanujesz punktu D, który jest do wykonania i nie uwzględnisz go w swoim planie dnia – zapewne do niego nie dotrzesz. Po pierwsze zignorujesz go. Uznasz, że nie był tak istotny i może pojutrze uda Ci się go zrealizować. Już sam brak punktu D w twoim rozkładzie dnia wskazuje, że nie traktujesz go poważnie i w zasadzie „jak się uda, to się uda, a jak nie – to nie.” Zatem, jeśli punkt D nie znajdzie się ostatecznie na twojej liście do załatwienia, jest mała szansa, że go zrealizujesz. 

Popatrz na to jeszcze z innej strony. Umawiasz się ze sobą, że jutro idziesz na siłownię. Pakujesz więc wieczorem torbę do auta i jutro rano wyruszasz z nią z domu. Pewnie zgodzisz się ze mną, że jest duża szansa na dotarcie do klubu fitness? Torba jest przecież już w bagażniku, a Ty ustaliłeś sam ze sobą, że jednak idziesz. Trudno jest w takim przypadku znaleźć wymówkę. A gdybyś tej torby jednak nie zaplanował i bez niej wyjechał z domu? Jaka jest szansa na to, że wrócisz się po nią i pojedziesz do klubu? No właśnie. Niemal zerowa.

Dokładnie tak samo jest twoją nauką języka obcego. Jeśli nie zaplanujesz „spotkania z hiszpańskim/włoskim/niemieckim” na kolejny dzień i nie uwzględnisz go w swoim planie dnia – prawdopodobnie tego nie zrealizujesz. Bo z góry założyłeś, że zrobisz to, jak znajdziesz na to czas. A wiemy jak jest. Dlatego jednym ze sposobów na złapanie systematyczności w nauce języków jest zaplanowanie nauki dzień wcześniej na kolejny dzień. Musisz umówić się sam z sobą, że rano przy śniadaniu powtarzasz 20 fiszek albo w drodze do pracy posłuchasz lekcji języka obcego. I musisz to sobie przygotować! Uwierz mi – rano nie będzie Ci się chciało grzebać po szufladach w poszukiwaniu fiszek, a w komputerze kursów mp3. Musisz je mieć wgrane w telefonie lub aucie, a fiszki gdzieś pod ręką. Inaczej łatwo jest odpuścić. Z planem szansa na kontakt z językiem jest po prostu większa.



Sposób 2 – działaj według listy

Co się dzieje, kiedy wchodzisz do supermarketu i zaczynasz robić zakupy „z głowy”? Bierzesz wózek i krążysz między regałami szukając produktów, które zaplanowałeś kupić. Nagle trafiasz na dział z ozdobami świątecznymi albo słodyczami. Po chwili w koszyku pojawiają się kolejne produkty, których wcale nie planowałeś kupować. W rezultacie przy kasie wózek jest większy niż zakładałeś. Produkty, które w sklepie wydawały się być konieczne, w domu przestają być potrzebne. Czujesz, że znowu cię wykiwano, a ty dałeś się zrobić jak małe dziecko. 

A gdyby tak stworzyć listę zakupów i skrupulatnie realizować ją w sklepie krok po kroku? Mleko, jajka, pasta do zębów, płyn do mycia naczyń… Lista pozwoliłaby ci ominąć „trudne decyzje”, prowadziłaby cię do produktów, które są ci naprawdę potrzebne, a ty zaoszczędziłbyś mnóstwo czasu. Realizacja założeń w 100% i zero dodatkowych kosztów. Brawo!

Podobny plan możesz stworzyć z językami obcymi. By nie dać się wykiwać, stwórz po prostu listę „to do” i zaplanuj kilka zadań na najbliższy tydzień. Niech to będą: 

Mamy więc naszą listę zadań i po prostu realizując ją krok po kroku, skreślamy odpowiednie pozycje. Według dowolnej kolejności. Taka lista pozwoli nam zapanować nad naszą nauką, zmotywuje nas do działania (bo przecież wiemy, co nam jeszcze zostało do zrobienia) i utrzymuje reżim nauki. No i nie zapomnij przyczepić ją magnesem do lodówki. Niech będzie na widoku i przyciąga wzrok! Mijając ją kilka razy dziennie na bank poczujesz wstyd, gdy okaże się, że na liście zostało jeszcze kilka pozycji. To zawsze działa. 



Sposób 3 – przekraczaj granice

Pogadajmy jeszcze o sportowcach. Zapewne oglądałeś kiedyś olimpiadę lub mistrzostwa świata w lekkoatletyce. By dotrzeć do tego miejsca, ludzie ci poświęcają swoje życie prywatne, a i czasem zdrowie mając na celowniku tylko jeden punkt – dzień startu. Dla ciebie takim celem będzie dzień, w którym będziesz musiał użyć języka obcego.  Oboje – ty i sportowiec musicie podnosić stale swoje wyniki i stawać się coraz lepszym. 

Usain Bolt (jeden z najlepszych sprinterów w historii) nie trafiłby na bieżnię najważniejszych zawodów świata, gdyby z tygodnia na tydzień, z miesiąca na miesiąc nie poprawiał swoich wyników. W jego przypadku było jeszcze trudnej. W pewnym momencie wygrał wszystko co było do wygrania i… i musiał ścigać się sam ze sobą. I tutaj dochodzimy do sedna naszego sposobu na utrzymanie tempa nauki.

Twoim zadaniem jest notować każdy rodzaj nauki języka obcego. W moim przypadku są to zazwyczaj ilości nauczonych i powtórzonych fiszek (zwykle zdania lub frazy) oraz minuty spędzone na słuchaniu lub oglądaniu czegoś. I teraz patrz jak to ogarnąć: 

Załóżmy, że w tym tygodniu robisz łącznie 70 fiszek i oglądasz 1 h Przyjaciół po angielsku. Gdybym był na twoim miejscu, starałbym się po prostu poprawić wynik z zeszłego tygodnia. Niech to będzie tym razem 75 fiszek i 1h 15 minut dowolnego serialu lub filmu. Za tydzień staram się jeszcze bardziej poprawić swój wynik. Chociaż odrobinę. No i wiadomo: nie wszystko na raz. Po prostu robisz tyle, by ostatecznie po 7 dniach wynik był lepszy niż ten z zeszłego tygodnia. 

Gdy tylko skończy się miesiąc, robię podsumowanie i w kalendarzu notuję mój miesięczny wynik. Tylko po to, by gonić wynik w kolejnym miesiącu. Chcę być po prostu lepszy. Zwykła ludzka chęć rywalizacji. Lubimy ustalać sobie cele, lubimy do nich dążyć – a gdy tylko je osiągniemy, szukamy kolejnych wyższych punktów. 

Tak właśnie jest z nauką języka obcego. Jeśli ustalisz sobie jakiś poziom w pierwszym tygodniu, dąż do tego, by kolejny był lepszy. Zapisuj codziennie swój wynik i obserwuj jak Ci idzie. Być może już w czwartek uda Ci się osiągnąć minimalny tygodniowy pułap i będąc zadowolonym z rezultatu, dasz sobie w nagrodę 3 dni wolnego. Czemu nie!Zapamiętaj więc, że zapisywanie osiągnięć i robienie krótkoterminowych podsumowań (koniecznie co tydzień i co miesiąc), motywuje każdego do jeszcze większego działania. A codzienna kontrola sprawia, że panujesz nad sytuacją i masz pewność, że idziesz do przodu. Spróbuj! U mnie to działa.



 Sposób 4 – dom naszpikowany językami

Ta metoda codziennego kontaktu z językiem jest poniekąd pochodną sposobu drugiego. Chodzi jednak w niej o to, by natrafiać na język obcy na każdym etapie naszego dnia. 

Dla przykładu – rano: jesteś w łazience, myjesz zęby, robisz makijaż czy golisz się. Stoisz więc przed lustrem kilka dobrych minut patrząc wprost na siebie. I właśnie na tym lustrze powinny wylądować karteczki z pytaniami i odpowiedziami. 

Przykłady?:

How are you today? (EN) / Jak się dzisiaj miewasz? – pierwsza karteczka

I’m ok. It will be a busy day. (EN) / W porządku. To będzie pracowity dzień. – druga karteczka

Jedna karteczka przyklejona po lewej stronie lustra, druga po prawej. Przygotuj 3-4-5 podobnych zestawów i umieść je według tego założenia. I zostaw. Po prostu będąc kolejnego dnia w łazience, czytaj sobie te karteczki i łącz wzrokiem ze sobą pytania z odpowiedziami. Nie spiesz się – zostaw je tam na tak długo, aż nie opanujesz ich w stopniu automatycznym. Jest pytanie, jest odpowiedź.

Będąc na twoim miejscu zdjąłbym po 2.-3. dniu odpowiedzi i umieścił je gdzieś w pobliżu – w razie, gdybyś zapomniał jaka jezt odpowiedź. Taka metoda prowadzi po pierwsze do automatyzmu w języku obcym, a po drugie – zmusza do ciągłej gotowości. Wchodzisz do łazienki, widzisz pytanie – opowiadasz. Easy? Easy!

Ale to nie wszystko. Oprócz łazienki masz chyba w domu inne pomieszczenia? W przedpokoju umieść coś w rodzaju: A che ora torni? (IT) / O której wrócisz? Albo Koja je danas temperatura? (HR) / Jaka jest dzisiaj temperatura?

Podobnie zrób w innych miejscach domu albo po prostu na przedmiotach – ekspresie do kawy (tematy związane z kawą) albo w szafie (pytania o wygląd lub ceny ubrań). To tylko kwestia Twoich potrzeb i kreatywności. 

Ale żeby to działało – musisz spełnić warunki sposobu nr. 2. Przygotuj sobie dzisiaj część karteczek – niech to będą pierwsze 2-3. Jeśli ich nie masz – zaplanuj jutro ich zakup lub po prostu skorzystaj dzisiaj z taśmy klejącej. 

Dlaczego ta metoda jest tak istotna? Ma po prostu masę zalet. Najważniejsze z nich to:

  • nauka automatyzacji – jest pytanie, jest odpowiedź.
  • własny dobór słownictwa – uczysz się tego, czego sam potrzebujesz.
  • pełne wyrażenia – by od razy mieć w głowie całość

i  co najważniejsze:

  • ciągły kontakt z językiem – niemal przez cały dzień ćwiczysz różne reakcje

Korzystając z tych sposobów nauka języka obcego jest nie tylko przyjemna i praktyczna. W ten sposób jesteś w stanie nauczyć się języka obcego nawet w 6 miesięcy. Wystarczy dobry plan i sprytne sposoby utrzymania kontaktu z językiem. 

Piotr Kruk
Pogromca słówek i MacGyver języków obcych. Zapracowany dyrektor, mąż i ojciec 2 dzieci. Dodatkowo uprawiam sport i dużo podróżuję. Mimo to mówię płynnie w 6 językach, a kolejne 4 rozumiem całkiem nieźle. A wszystko to w tak zwanym międzyczasie.

Skomentuj: